niedziela, 6 stycznia 2013

No i dzieci usnęły ;)

I poszłam ;) O 23.00 a co ;)  I nawet dobrze zrobiłam bo przynajmniej wiem,ze jestem o krok do przodu :) Dziś łydki dały mi spokój!!!! Nic mnie nie bolało, nie było skurczy ani uczucia deptania po igłach :) Suuuuuper :)  Szkoda tylko,ze ucisk w klatce piersiowej jest jeszcze odczuwalny, chociaż mniej niż na początku ;) Jednym słowem jest wielka nadzieje, ze z mojego biegania coś będzie a i bieganie w kolko po własnym ogródko nie jest aż takie złe ;) Miałam towarzystwo Filemona, Gryzeldy i Bezimiennego ;) No i muzykę ;)

Bylo milo a teraz idę spać bo za 7 minut wybije północ :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz