niedziela, 13 stycznia 2013

No i zeszlam na ziemie ;)

Piątkowe bieganie tak mi dało po tyłku, ze aż się dwa dni z wpisem spoznialm :D W połowie drugiej rundy zaczęło bolec ale na szczęście skończyło w połowie trzeciej ;) Pozniej, dla odmiany, zaczelo bolec przy maszerowaniu ;) Ale twardzielka jestem i sie nie poddaje. Zamienilam bieganie na biezni na bieganie po podworku. Biegam sobie po ubitej ziemi, wiec zdrowo. Psina biega ze mna i wszyscy sa zadowoleni ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz